Wycinanie migdałków u dzieci- zastanów się dwa razy!


Wycięcie lub przycięcie migdałków jest podstawowym zabiegiem w laryngologii dziecięcej. Na każdym oddziale wykonuje się ją zupełnie rutynowo, co najmniej kilka razy każdego dnia. Najczęstszym wskazaniem do zabiegu są trudności w oddychaniu, które mogą objawiać się między innymi chrapaniem lub bezdechem sennym. Częstym wskazaniem są także przewlekłe infekcje górnych dróg oddechowych.
Dla porządku przypomnijmy, że migdałki spełniają ważną funkcję w systemie immunologicznym dziecka- biorą udział w produkcji limfocytów i wytworzeniu tzw. pamięci immunologicznej. Ich rola z wiekiem zanika, dlatego z czasem ulegają zmniejszeniu/zanikowi. Pierwszy zanika już w wieku ok. 9 lat tzw. trzeci migdałek (gardłowy). Migdałki podniebienne zanikają u nastolatków. W sumie człowiek ma aż 6 migdałków (mniej znane są językowy i migdałki trąbkowe).

Jak wspomniałem, laryngolodzy do wycięcia przerośniętych migdałków podchodzą rutynowo. Intuicyjnie zabieg wydaje się prosty i bezpieczny, z dużą szansą na poprawę wentylacji u dziecka. W literaturze można znaleźć cała masę prac naukowych i tak na prawdę znajdziemy w nich mocno skrajne opinie- jedni lekarze zachwycają się skutecznością, inni straszą nawet ryzykiem zgonu. Zdrowie dziecka to jednak nie loteria. W takim wypadku najlepiej sięgnąć po tzw. badanie kohortowe, które zbiera wyniki z wielu badań w jedno zbiorcze opracowanie. Dzięki temu zyskujemy potężną próbkę danych- w omawianym dzisiaj przypadku aż milion dwieście dzieci po zabiegach adenoidektomii, tonsillektomii, adenotonsillektomii oraz sporą część w grupie kontrolnej (takie same objawy ale nie poddane zabiegowi chirurgicznemu).

Wyniki tych badań są dość wymowne. Po pierwsze okazuje się, że po roku dramatyczna poprawa stanu zdrowia u dzieci następuje niezależnie od tego czy były poddawane zabiegom, czy nie. Ale to niestety nie wszystko. Okazało się, że operacje te zwiększają w długim okresie (do 30 roku życia) aż 2-3 krotnie ryzyko rozwoju chorób układu oddechowego, o 17% zwiększają ryzyko chorób zakaźnych oraz alergii, w tym także astmy. Znaleziono także istotne statystycznie dowody, że zabiegi te mogą przyczynić się także do rozwoju chorób autoimmunologicznych, w szczególności choroby tarczycy, chorób reumatycznych, nieswoistego zapalenia jelit, a nawet cukrzycy typu I.

Szkody w zdrowiu wynikające z rozwoju tych wszystkich chorób są większe, niż potencjalne korzyści wynikające ze wskazań do zabiegu. Zasadniczo wykazano przy tym nawet, że długoterminowe ryzyko chorób będących wskazaniem do zabiegu istotnie się nie zmienia (tzn. w zależności od badania rośnie lub spada). Te wyniki są więc wręcz druzgocące! 

Biorąc pod uwagę, że migdałki są częścią układu limfatycznego i odgrywają kluczową rolę w prawidłowym rozwoju układu odpornościowego, nie jest zaskakujące, że ich usunięcie może zwiększyć ryzyko późniejszych chorób układu immunologicznego, oddechowego i chorób zakaźnych. Niektórych mniej oczywistych powiązań naukowcy jeszcze nie potrafią w pełni wyjaśnić i dlatego nie uwzględnili ich w wynikach swoich badań (np. choroby skóry czy oczu). Wiemy jednak z innych badań, że pozornie niewielkie zmiany w organizmie dziecka dają czasem katastrofalne efekty w późniejszym życiu. 

Dla porządku muszę zrobić tu ważne zastrzeżenie. Mówimy o poważnym naukowym badaniu, na dużej statystycznej próbie. To jednak nadal tylko statystyka.W indywidualnych przypadkach potencjalne korzyści zabiegu mogą przewyższać ryzyka. Czasami operacji po prostu nie sposób uniknąć, bo może się wiązać z poważnymi konsekwencjami, takimi jak w skrajnym przypadku nawet utrata słuchu.

Wnioski z tego badania jednak są takie, że dużym błędem wydaje się być wycinanie migdałków dzieciom w sposób rutynowy. Koniecznie decydując się na zabieg należy uwzględnić nie tylko ryzyka wynikające z samej operacji ale także ryzyka długoterminowe. Nauka z tego badania jest też taka, że każda procedura medyczna powinna być obowiązkowo weryfikowana podobnymi badaniami kohortowymi, bo tylko tak szeroka perspektywa potrafi ukazać pełen obraz korzyści i ryzyk. Jestem przekonany, że lekarzy zlecający te zabiegi mają dobre intencje ale nie mają też pełnego obrazu konsekwencji swoich działań. W końcu kto monitoruje osobę po wycięciu migdałków do 30 roku życia i kto skojarzy, że cukrzyca czy astma mogą mieć z tym jakikolwiek związek.

Ja się cieszę, że nie pozwoliłem swojemu dziecku usunąć migdałków, bo córka również w dzieciństwie dostała takie zalecenie od lekarza. I tak jak opisują w tym badaniu, po niecałym roku problem sam się rozwiązał i o tym po prostu szczęśliwie zapomnieliśmy. Podniesione ryzyko wystąpienia jednej z wymienionych chorób zdecydowanie nie było w tym przypadku warte do podejmowania. Słuch dziecka na tym nie ucierpiał- ukończyła potem szkołę muzyczną. 

Poniżej zamieszczam odnośniki do badania, jakby ktoś chciał zweryfikować źródło albo doczytać więcej na ten temat:

1. Long-term effects of tonsillectomy Tom Marshall, Professor of Public Health and Primary Care, University of Birmingham
2. Association of Long-Term Risk of Respiratory, Allergic, and Infectious Diseases With Removal of Adenoids and Tonsils in Childhood Sean G. Byars; Stephen C. Stearns; Jacobus J. Boomsma,

PS. Dziękuje Pani Ani z naszego forum za naprowadzenie mnie na ten niezwykle ciekawy materiał!

4 komentarze:

  1. Ja należę do tych nieszczęśników, który poddał się zabiegowi usunięcia trzech migdałów w wieku 6 i 18 lat.skutki tego są tragiczne łapie często zapalenie krtani, nie mogę pić zbyt szybko zimnych gazowanych napojów i jeść zimnych lodów bo raza mnie potem gardło boli, po 30 - tce zostałam alergikiem na kurz i pyłki kwiatowe. Gardło wiecznie wysyszone. Moimdzieciom nigdy nie pozwolę na ten zabieg edzia

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam mieć wycinane w dzieciństwie, na szczęście czy też nieszczęście nie zostały wycięte. Za to teraz w wieku ok 30lat mam problemy z oddychaniem, chrapaniem, mam hashimoto i często choruję na zapalenie układu oddechowego (w tym zapalenie ucha, zatoki). Nie wiem czy migdałki mają swój udział w tym wszystkim, lekarze też mają to w nosie. Mieszkam w mieście ok 30k mieszkańców. Jest u nas jeden laryngolog, który leczy metodami Zięby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LAryngolog i Zięba. Pamiętaj że ważne jest oddychanie NOSEM

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.