Test- maska Philips DreamWear Full Face (całotwarzowa)



Dzięki uprzejmości firmy Philips mam ostatnio możliwość testowania jednej z ciekawszych masek na rynku- całotwarzowej DreamWear, z przyłączem na szczycie głowy.  Zapraszam do lektury naszego testu!
Maski DreamWear od Philips to bez wątpienia był tzw. "game changer"- czyli coś co zupełnie zmieniło myślenie o tym jak powinna wyglądać idealna maska CPAP. Twórcy zdecydowali się na zaprojektowanie jej zupełnie od zera i mocno wsłuchali się w głosy użytkowników, aby zrobić to możliwie najlepiej.

Trudno przecenić rolę maski CPAP w terapii CPAP. To pierwszy element, który codziennie bierzemy w ręce, który dotyka naszej twarzy przez cała noc i który w dużym stopniu decyduje o komforcie i skuteczności całej terapii. Wskaźnik odrzuceń terapii w dużym stopniu determinowany jest właśnie komfortem maski. 

Jaka powinna być idealna maska? Z punktu widzenia użytkownika powinna być po prostu "niewidzialna", w pierwszej kolejności musi po prostu nie przeszkadzać w czasie snu i podczas zasypiania. Bardzo słusznie Philips w pierwszej kolejności wyeliminował więc najsłabszy element tej konstrukcji- czyli przyłączę węża na przodzie twarzy. I tak właśnie powstała cała rodzina masek DreamWear. 

Przyłącze na szczycie głowy sprawia, że zapominamy zupełnie o plączącej się po łóżku rurze. Można do woli obracać się w łóżku i spać nawet na twarzy! Wymyślenie tego wydawało się proste ale realizacja nie była banalna, bo maskę trzeba zasilić sporą ilością powietrza i trzeba je jakoś dostarczyć w okolice nosa/ust. Rozwiązaniem jest silikonowa rama biegnąca po bokach twarzy. Ponieważ jednak często śpimy na boku i sztywna rama byłaby niewygodna, to twórcy z góry założyli, że jedna strona ramy może być dociśnięta "na płasko" i wtedy powietrze płynie drugą stroną. W praktyce działa to znakomicie.

Rodzina DreamWear to dzisiaj 3 maski, które łączy właśnie ta jedna silikonowa rama (jest identyczna i możecie ją wymieniać pomiędzy maskami). Moja ulubiona i najbardziej popularna jest klasyczna maska nosowa z poduszką podnosową. Nieco mniej udany (moim zdaniem) jest model nosowy z żelowymi wkładkami. Ostatnim modelem jest recenzowana dzisiaj wersja całotwarzowa.

Maski rodziny DreamWear poza ramą łączy jeszcze to, że są one wszystkie maskami tzw. minimalnego kontaktu. Maski tego typu ograniczają do minimum punkt styku z twarzą, są mniejsze i lżejsze. Nie powinny ograniczać pola widzenia, dzięki czemu są odpowiednie dla osób z klaustrofobią. Można w nich nosić okulary, czytać czy oglądać telewizję leżąc w łóżku. 
Maski tego typu nie są pozbawione niestety wad. Jedną z nich jest to, że muszą być bardzo dobrze dopasowane do twarzy. Dotyczy to zarówno kwestii doboru rozmiaru, jak i późniejszej regulacji. Nie zawsze są one też tak szczelne jak "klasyczne" modele. Nosimy je dość luźno na twarzy- dzięki czemu jest wygodnie… ale też łatwiej taką maskę poluzować w nocy. Trzeba się do tego wszystkiego przyzwyczaić. Ale jak to zrobicie, to nie będziecie chcieli już nic innego!


Jak czytaliście moją recenzję nosowej wersji DreamWear, to wiecie, że jedną z najsłabszych elementów tych masek jest kiepski pasek. Trudno go wyregulować, nie zawsze się dobrze trzyma na głowie i szybko się niszczy. Wydaje się, że wszystkie te wady usunięto w wersji całotwarzowej. Pasek jest na prawdę stabilny dzięki czterem miejscom montowania i solidnie leży na głowie. Nie wiem jeszcze jak z wytrzymałością… ale materiał wygląda lepiej. To co bardzo praktyczne, to mocowanie pasków na magnesy. Sprawdza się to znakomicie.

Sama część twarzowa (poduszka?) jest zadziwiająco mała i lekka. Mocuje się ją pod nosem i obejmuje same usta. Szczerze mówiąc mam poczucie, że jest nawet nieco zbyt mała i powoduje, że mam wątpliwości czy nie będzie z nią problemu jak ktoś szerzej otwiera usta. Sam problemu nie miałem… ale ja oddycham nosem nawet w masce ustno-nosowej. Nie miałem też żadnych problemów ze szczelnością ani dopasowaniem rozmiaru.

Ciekawostką jest zastosowanie na specjalnych wentyli po bokach poduszki, które umożliwiają
dopływ powietrza w momencie gdy maszyna CPAP przestanie pompować powietrze. Pozostali producenci pomijają zupełnie ten aspekt, zakładając, że w przypadku braku zasilania po prostu się obudzimy.  /Podobne zawory są w innych maskach całotwarzowych np. F30 od ResMed ale jakoś nigdy wcześniej nie zwróciłem na to uwagi./ Dzięki temu powietrze będzie wpuszczane tymi zaworami i jest duża szansa, że nawet się nie obudzimy gdy CPAP przestanie pompować powietrze. Wiem, że są osoby, dla których jest to ważne, bo boją się "podduszenia" w przypadku braku zasilania. Zawory te są automatycznie zamykane pod wpływem dodatniego ciśnienia w masce, nie mają więc większego znaczenia w normalnej terapii.  No chyba, że macie problem z prostatą. Podziękujecie twórcom maski, że umożliwili Wam nocną wizytę w toalecie bez potrzeby ściągania maski (wąż na górze łatwo jest odłączyć). Ciekawe czy to o tym myślieli podczas projektowania tych zaworów.

Maska jest nieco głośniejsza od nosowej wersji. Żona nieco marudziła… ale ona juz tak ma. Ja nie narzekałem. Podejrzewam, że dodatkowy hałas mógł się z niej wydobywać gdy śpiąc na boku pojawiły się jakieś dodatkowe wycieki. Maska ta nie daje tak dużej swobody ruchu jak wersja nosowa. Otwory wentylacyjne są dobrze umiejscowione i nie przeszkadzają w użytkowaniu.

W przypadku maski zawsze ważna jest dla mnie kwestia zachowania higieny tj. wygoda mycia. W przypadku DreamWear Full Face jest to wyjątkowo wygodne. Dostęp do wszystkich zakamarków jest tak dobry, że spokojnie na codzień można wykorzystać nawet chusteczki, a silikon jest na tyle solidny, że nie ma obaw, że coś uszkodzimy w czasie mycia. Piątka z plusem!

Czy DreamWear to maska idealna? Zdecydowanie nie. Niektórzy użytkownicy narzekają na wycieki, inni narzekają na zaworki w masce (mogą się przyblokować i ucieka przez nie powietrze). Część użytkowników narzeka na suche usta (moja teoria jest taka, że niska objętość powietrza w masce skutkuje większymi przepływami). Około 20% użytkowników nie jest (podobno) w ogóle w stanie dopasować tej maski do siebie.  A samo dopasowanie nie jest proste, bo dobrać trzeba niezależnie zarówno ramę jak i poduszkę. Wadą bez wątpienia jest też wysoka cena. Nie wiem czy nie jest to czasem najdroższa maska dostępna dzisiaj na rynku.

Równocześnie sam nie doświadczyłem żadnych z wyżej wymienionych wad. Maska przypasowała mi idealnie i uważam, że to najlepsza maska całotwarzowa jaką do tej pory testowałem. Uczciwie przyznaje, że deklasuje F30 od ResMed, głównie za sprawą przyłącza na szczycie głowy. Pod tym względem maska ta po prostu nie ma dzisiaj konkurencji. Jeżeli jesteście zmuszeni do korzystania z maski pełnotwarzowej, to zdecydowanie powinniście rozważyć przetestowanie DreamWear Full Face. To może być najlepsza maska spośród te które używaliście do tej pory. Polecam i daje swoją pełną rekomendacje!


Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.