Pierwsze wrażenia: ResMed AirMini




To pierwsza recenzja na blogu urządzenia w tej kategorii produktów. CPAP'y podróżne zdobyły sporą  rzeszę fanów za oceanem ale szczerze mówiąc byłem przekonany o tym, że w Polsce ich sprzedaż jest śladowa. Podobno jednak wcale tak nie jest i Mini sprzedaje się bardzo dobrze. Z taką różnicą, że wcale nie jako maszyna dodatkowa ale jako wygodna alternatywa do pełnowymiarowego CPAP'u do stosowania na codzień. Spróbujmy sobie dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, czy taki zakup ma sens.

PIERWSZE WRAŻENIE 10/10


Nie wiem, czy jakiś CPAP zrobił na mnie tak duże wrażenie na starcie jak właśnie ten maluch. To jest przepiękne "cacuszko", dopracowane w najdrobniejszym szczególe. Dotyczy to w zasadzie wszystkich jego elementów: począwszy od opakowania, samego urządzenia. zasilacza czy aplikacji. Producent zadbał nawet o atrakcyjne podświetlenie loga. ResMed słynie ze świetnego dopracowania swoich produktów ale tutaj przeszli moim zdaniem samych siebie.

W pierwszym kontakcie z urządzeniem towarzyszy nam dedykowana aplikacja na telefon, która prowadzi nas przez proces wstępnej konfiguracji. Wszystko jest bardzo proste, przemyślane i wzorowo spolszczone. Cały proces zajmuje nie więcej niż kilka minut, w czasie którego nie tylko podłączysz maszynę ale także sprawdzisz szczelność maski i dowiesz się podstawowych wskazówek odnośnie użytkowania.

PARAMETRY TECHNICZNE


AirMini jest prawdopodobnie najmniejszym i najlżejszym pełnoprawnym CPAP'em na rynku. Waży ledwie 300 gramów (!), a jego wymiary to 136 mm x 84 mm x 52 mm. W praktyce jest to na tyle mało, że spokojnie zmieści się on w kieszeni i aż trudno uwierzyć, że to maleństwo tyle potrafi. A tak na prawdę potrafi dokładnie tyle samo co jego pełnowymiarowi bracia. Operuje na takim samym zakresie ciśnień. Jedyne co zwróciło moją uwagę to maksymalny przepływ powietrza. O ile dla AirSesene wynosi on 180-131 l/min, o tyle dla AirMini to 119-105 l/min. Ta różnica nie jest jednak aż taka duża jak się spodziewałem i nie powinna ona przeszkadzać w codziennym użytkowaniu. O ile  nie wystąpią większe przecieki.

Urządzenie nie jest niestety najcichsze- ciśnienie dźwięku to 30 dBA (dla porównania AirSense 26,6 dBA). W praktyce nie chodzi jednak tyle o samo urządzenie ale o głośny zaworek odpowietrzający przy masce. Jest to wymuszone konstrukcją tego urządzenia (zaworek posiada funkcjonalność samoregulacji i przepuszcza inną ilość powietrza w zależności od ciśnienia).

KOMFORT OBSŁUGI 10/10


Jeżeli obawiacie się, że brak wyświetlacza zmniejsza komfort obsługi, to zupełnie niepotrzebnie. Szybko się przekonacie, że wyświetlacz w codziennym użytkowaniu jest w zasadzie zbędny, a konfiguracja na ekranie telefonu bardzo wygodna. Zrobili to na tyle dobrze, że brak ekranu na obudowie postrzegam jako zaletę, a nie wadę.

Zazwyczaj gdy piszę o komforcie zwracam dużą uwagę na kwestię utrzymania higieny nawilżacza. W przypadku AirMini postawiono na dość niecodzienne rozwiązanie. Zamiast klasycznego nawilżacza z wodą zastosowano wkładaną do rury hydrofilową wkładkę HumidX. Logika jej działania jest taka, że pochłania ona wilgoć z wydechu i oddaje ją przy wdechu.


Czyli to takie "nawilżaczowe perpetum mobile" i powiem szczerze podchodziłem do niego z dużym sceptycyzmem. Wiem ile wody ubywa z mojego nawilżacza każdego dnia. Nie mniej powiem Wam, że to działa! Nie wiem jeszcze co prawda jak to będzie się sprawdzało w bardzo suchym pomieszczeniu z klimatyzacją albo ogrzewaniem ale w warunkach "codziennych" to rozwiązanie sprawdza się nad wyraz dobrze. Trzeba tylko pamietać aby regularnie wymieniać wkłady co 30 dni (i to niezależnie od tego ile korzystaliśmy z urządzenia w tym czasie).

Jeżeli mówimy o opcjach komfortu  takich jak Auto-Stop, Auto-Start, rampa czy EPR, to urządzenie wszystkie je posiada i działają one dokładnie tak jakbyśmy tego oczekiwali. Jest dobrze.

Niestety jesteśmy mocno ograniczeni w wybirze masek i to jest dla mnie duży problem. Korzystam na codzień z doskonałej ResMed AirFit n30i, której niestety nie mogę zastosować w AirMini. Na szczęście miałem n20, która może być wykorzystana obok AirFit F20, AirFit P10 for AirMini, AirTouch F20. Producent tłumacz to ograniczenie koniecznością zastosowania masek o niskim wycieku intencjonalnym, ze względu na ograniczoną moc pompy. Z tego powodu nie polecam stosowanie dostępnych "przejściówek" celem podłączenia innych masek.

KOMUNIKACJA I APLIKACJA 10/10


Podstawowym interfejsem do komunikacji z maszyną jest Bluetooth, dzięki któremu łączymy ją z naszym telefonem.  W praktyce cała konfiguracja i obsługa realizowana jest właśnie w ten sposób i działa to znakomicie. Aplikacja daje nam także możliwość do przeglądania wyników terapii, z uwzględnieniem eksportu wyników do chmury. Urządzenie niestety nie posiada klasycznej karty pamięci i nie można korzystać ani z popularnego SleepyHead ani nawet z ResMed'owego ReScan'a. Miałbym z tym duży problem w urządzeniu stacjonarnym ale tutaj jestem w stanie im wybaczyć tą niedogodność.




ALGORYTM 9/10


To chyba moje największe zaskoczenie. AirMini ma dokładnie ten sam sprawdzony algorytm co seria AirSense 10, wliczając w to nawet algorytm "For Her"! Samo zastosowanie aparatu daje bardzo podobne odczucia. Urządzenie reaguje szybko ale też przyjemnie "miękko". Nie sprawdziły się moje obawy związane z oporem oddechowym- jest na prawdę OK. Nie miałem problemu aby się zaadoptować do urządzenia.

Nie wiem jeszcze czy wyniki będę miał równie dobre co na AirSense ale do tego potrzebowałbym nieco dłuższego testu. Jak się uda, to napiszę jeszcze osobny test z testu długoterminowego.

MOBILNOŚĆ 7/10


To niezmiernie ważne w przypadku urządzenia podróżnego. Na pewno na plus działa mocno kompaktowy rozmiar urządzenia i jego niska waga. Znajdziecie na niego miejsce w każdym bagażu. W standardzie nie ma niestety dedykowanej torby (można ją sobie dokupić) ale do walizki wystarczy płócienny worek dodawany do urządzenia.

Miło, że nawet zasilacz ma niewielkie rozmiary, chociaż ja bym pewnie wolał aby można było zastosować uniwersalne złącze USB-C, zamiast dedykowanych "wynalazków". Nawilżacz wbudowany w rurę także poprawia mobilność, ponieważ praktycznie nie zajmuje miejsca.

Troszkę rozczarowujący jest fakt, ze producent nie przewidział dedykowanej baterii to tego aparatu. Można skorzystać z baterii uniwersalnych lub z przejściówki na 12V. Niskie zużycie prądu aż się prosi o taką możliwość.

To co może być ważne dla wielu osób to certyfikacja FAA, która pozwala nam na zastosowanie AirMini w czasie podróży samolotem. Urządzenie potrafi się także automatycznie skalibrować do wysokości, co w tym przypadku może być szczególnie pomocne.

PODSUMOWANIE

ResMed przyzwyczaił nas już do wysokiej jakości swoich produktów i AirMini nie jest pod tym względem wyjątkiem. Należy jednak mieć świadomość tego, że został on zaprojektowany jako urządzenie przenośne, co wymusiło pewne kompromisy. Najważniejsze, że nadal jest to w pełni funkcjonalny CPAP, z jednym najlepszych algorytmów na rynku, w bardzo kompaktowej obudowie.

Czy rekomenduje zakup tego aparatu. Zdecydowanie tak! Czy zamieniłbym aparat stacjonarny na AirMini? Raczej nie. Chociaż jestem też w stanie zrozumieć osoby, które się na to zdecydowały.

PLUSY:
- jeden z najlepszych algorytmów na rynku, z odmianą "For Her"
- niewielki rozmiar, niska waga
- doskonała aplikacja

MINUSY:
- dość głośne działanie
- ograniczona ilość kompatybilnych masek
- brak dedykowanej baterii

Cena z oficjalnej dystrybucji na dzień pisania testu (25.03.2019) to 4 120zł.
Dokładnie tyle samo kosztuje AirSense 10 Autoset.



Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.