Pierwsze wrażenia: maska Resmed AirFit N30i



Dzięki uprzejmości firmy RESMED od kilku dni mam okazję testować ich najnowszą maskę AirFit N30i, która właśnie wchodzi na rynek. Światowa premiera miała miejsce w końcówce zeszłego roku i w Internecie cieżko jeszcze znaleźć jakiekolwiek recenzję na jej temat. Z tym większym zapałem wziąłem się do jej testowania!
Uważni czytelnicy mojego bloga już wiedzą, że jestem wielkim fanem masek z rodziny DreamWear. Philips wprowadzając je na rynek kilka lat temu stworzył coś zupełnie nowego. Można wręcz powiedzieć, że wymyślili maskę CPAP na nowo. Idea była taka aby ograniczyć do minimum kontakt maski z twarzą oraz umożliwić maksymalną swobodę ruchu w trakcie snu. Tego typu maska posiada jeszcze jedną- kluczową z mojego punktu widzenia- zaletę: umożliwia sen w niemal każdej pozycji, w tym także na brzuchu. Coś takiego nie jest możliwe w żadnej masce z klasycznym „słoniem”. 



Jasne jest, że Resmed w modelu N30i bardzo mocno inspiruje się DreamWear. Pojawiły się nawet pierwsze głosy, że mogą tu być naruszone jakieś patenty… ale szczerze mówiąc z punktu widzenia konsumenta nie szczególnie się tym przejmuje. Już na pierwszy rzut oka widać zresztą, że Resmed nie tyle starał się skopiować DreamWear, co w sposób kreatywny stworzyć własną maskę, na podobnych założeniach konstrukcyjnych. Konkurencja na każdym rynku jest wskazana i jestem przekonany, że koniec końców skorzystają na tym nie tylko konsumenci ale też Philips, ponieważ zmusi to go do doskonalenia swojego produktu i tym samym upowszechnienie tego typu maski wśród większej ilości osób. DreamWear nie jest niestety pozbawiony wad.
Ale wróćmy do maski N30i i przyjrzyjmy się jej nieco bliżej. Maska przychodzi w zestawie z trzema poduszkami i jak sądzę cieżko będzie znaleźć osobę, która nie będzie w stanie jej dopasować do swoich potrzeb (może poza dziećmi czy bardzo drobnymi kobietami, dla których przygotowano mniejszą ramę). Chociaż jestem posiadaczem dość dużej głowy, to maska była dla mnie wygodna praktycznie zaraz po wyjęciu z opakowania. 
Konstrukcyjnie N30i oparta jest o założenie podłączenia przewodu powietrznego na szczycie głowy poprzez obrotowy przegub . To dzięki niemu można się w nocy swobodnie przewracać w łóżku. Maska może być odłączona jednym ruchem ręki do czyszczenia. Resmed realizuje to połączenie nieco bardziej „elegancko” od Philipsa dodając w tym miejscu dodatkowe zaczepy- nie mniej to prostsze rozwiązanie też spełniało swoją rolę. 
Powietrze jest następnie prowadzone do poduszki nosowej poprzez tzw. ramę. Wydawało by się, że tutaj nie ma miejsca na kreatywność ale w tym miejscu większość osób zauważy coś zupełnie nowego: górna część jest ukształtowana w taki sposób, że na kształt sprężyny może się rozciągać. Pozwala to na lepsze dopasowanie maski do kształtu głowy i muszę powiedzieć, że w tym zakresie sprawdza się doskonale. Maska nie tylko łatwiej się dostosowuje do głowy ale także jest bardziej uniwersalna. Na codzień docenimy jej większą stabilność na głowie. 
Najważniejszym elementem maski pozostaje zawsze ten, który bezpośrednio łączy ją z ciałem- w tym przypadku jest to podnosowa poduszka. Jest ona wykonana z bardziej miękkiego (cieńszego) silikonu, który jest przyjemniejszy w dotyku i lepiej dopasowuje się do kształtu nosa. Równocześnie zdecydowano się na zastosowanie sztywnej, plastikowej wkładki na zewnątrz poduszki, która pozwala lepiej utrzymać jej kształt. Sprawdza się to na prawdę doskonale! Zamiast jednego otworu wypuszczającego powietrze, postawiono na „rozpraszające sitko”, co też było słuszną decyzją. Wadą jest to, że poduszka jest trudniejsza w myciu i mam pewne obawy jak będzie zachowywała się w czasie i czy nie będzie trzeba częściej jej wymieniać. Poczekamy- zobaczymy.



Ostatnim elementem maski jest pasek, który przytrzymuje ją na głowie. W mojej ocenie to jest najsłabszy element w DreamWear i na szczęście twórcy n30i chyba podzielają moje odczucia, ponieważ zrobili go zdecydowanie lepiej. Tutaj pasek jest z bardzo solidnego materiału. Nie jest tak elastyczny i nie jest podgumowany jak w Philips, ale mimo to trzyma na głowie się lepiej. Nie jest idealnie… ale zdecydowanie lepiej. W Philipsie ten pasek zużywa się jako pierwszy- tutaj z pewnością nie będzie tego problemu.



A jakie wnioski z pierwszych dni używania? Uczciwie na to pytanie będę w stanie powiedzieć po kilku tygodniach, a najlepiej kilku miesiącach ale już na dzisiaj mogę powiedzieć, że jest dobrze. Powiedziałbym nawet, że jest bardo dobrze i wyraźnie lepiej od tego co miałem wcześniej. Maska jest przede wszystkim wygodniejsza, lepiej dopasowana do twarzy. Jest bardziej stabilna na głowie i cichsza w stosowaniu. Przecieki mam minimalne nawet przy wyższych ciśnieniach (spokojnie można ją stosować moim zdaniem do 15 cm H20). Nie mam problemu z przesuszaniem oczu, co zdarzało mi się przy DreamWear. Jedyna wada jaką na dzisiaj widzę, to nieco trudniejsze utrzymanie czystości (do przeżycia). Po czasie potwierdzimy jak z jej żywotnością ale już widzę, że pasek wytrzyma dłużej, a z nosową poduszką może być gorzej. 
Jest jeszcze jedna rzecz, o której zastanawiałem się czy w ogóle pisać. Pierwszej nocy w nowej masce obudziło mnie niemiłe „chlupotanie” związane z kondensacją wody w masce. Coś sprawia, że woda skrapla się w niej łatwiej, niż w DreamWear. Być może karbowana rama zadziałała tu jak chłodnica, a może sztywny plastik w samej poduszce a inne przewodnictwo cieplne. Uczciwie jednak przyznaje, że problem występuje tylko na ustawieniach temperatury niższych od tych zaleconych przez producenta (lubię dużą wilgotność ale niższą temperaturę). Po szybkiej korekcie ustawień wszystko wróciło do normy. Podobnych problemów nie zgłaszają też inni użytkownicy, więc nie ma się czym przejmować. 
Dla mnie na dzisiaj AirFit N30i pozostaje najlepszą maską na rynku i gorąco zachęcam do jej zakupu. Zupełnie w ciemno mogą kupować ją z pewnością użytkownicy i wielbiciele DreamWear, bo jest „bardzo podobnie ale wyraźnie lepiej”. Nie będziecie rozczarowani!

6 komentarzy:

  1. Ja do tej pory używałem Wizard 230 . Poduszki w niej bardzo dobre, bardzo wygodna. Uszkodeniu uległa niestety uprząż. Szkoda że nie występuje jako część zamienna. Przynajmniej ja nie mogę znaleźć. Wczoraj przez pomyłkę dostałem maskę N30i. Doprowadzenie powietrza od góry to dobry pomysł. Natomiast najważniejszy element czyli poduszka podnosowa kiepska. Powietrze przy wyższym ciśnieniu wykazuje tendencje do nieszczelności a zarazem jakoś dziwnie ściska skrzydełka nosa. W połowie nocy nastąpiła zmiana na starego Wizarda. Dziś kplejna próba. Postaram się poprosić dziewczynę o obserwacje zachowania maski podczas pracy.Na pewno się odezwę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ściskanie skrzydełek nosa jest charakterystyczne w przypadku zbyt mocnego dociągnięcia paska. Ta maska powinna luźno leżeć na głowie, a pasek stanowi tak na prawdę tylko asekuracje. n30i nie jest prosta w ustawieniu, zazwyczaj trzeba się troszkę "nagimnastykować" na starcie ale moim zdaniem warto :-) do ciśnienia 15cm nie powinno być w niej przecieków ale jak jest wyżej, to faktycznie to nie jest najlepszy wybór; proszę zweryfikować jeszcze rozmiar poduszki- moze warto wybrać inny

      Usuń
    2. Wizard 230 a otrzymałem to cudo😳. Na razie używam obu. Ciekawe jak sytuacja z częściami do tej maski . Muszę popytać. Czy przypadkiem nie jest jak z wizardem części brak - następną proszę.

      Usuń
    3. Leży luźno . Poduszka największa jaka była dostępna w opakowaniu czyli M. Tak jak pisałem zakup tej maski to całkowity przypadek. Gdybym widział że tak znacznie różni się od Wizarda to chyba bym się nie zdecydował. Muszę skontaktować się z głównym sprzedawcą na nasz rynek tych masek w sprawie większych poduszek. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Ta maska to od początku jedno wielkie nieporozumienie. W tym momencie kończę jej użytkowanie. Wystarczy przewrócić się z boku na bok a cały aparat podnosowy przsuwa się i cienki lateks zatyka dziurkę w nosie. Chrapię w niej bardzo. Mój test trwał blisko dwa tygodnie do tego momentu. W moim przypadku tylko maska DONOSOWA. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że ta maska nie jest łatwa w dopasowaniu i tym samym ma z nią problemy spory odsetek użytkowników. Mi było łatwiej, bo wcześniej już używałem DreamWear od Philipsa.

      Z tym "zatykaniem dziurki" miałem podobnie na początku ale okazało się, że zbyt mocno naciągnięty pasek powodował zaciskania się skrzydełka nosa. Po poluzowaniu zdarza się to zdecydowanie rzadziej ale i tak czasami- juz automatycznie- muszę poprawić ułożenie poduszki jak czuję, że oddycham jedną stroną. Odkąd zacząłem testować n30i sam jeszcze nie znalazłem lepszej ale wcale nie będę przekonywał, że to maska idealna. Bo nią nie jest.

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.