Pojedynek gigantów: Philips Dreamstation APAP kontra Resmed AirSense 10 AutoSet cz. 1/3

CZĘŚĆ PIERWSZA


To będzie prawdziwy pojedynek gigantów! Zapraszam do porównania flagowych urządzeń CPAP, dwóch najbardziej uznanych producentów. W pierwszym narożniku Philips Dreamstation APAP, w drugim Resmed AirSense 10 AutoSet. 

Obie firmy mogą poszczycić się piękną historią i doskonałą rynkową opinią w zakresie diagnozowania i terapii bezdechu sennego. W przypadku Philips’a co prawda mamy do czynienia z historią kupioną wraz z firmą Respironics ale powiedzmy sobie szczerze, że w swoim najnowszym urządzeniu udowodnili, że są jej godnymi kontynuatorami. Co ciekawe, to obie firmy bardzo się szanują i nigdy nie usłyszałem złego słowa na temat zarówno Philipsa jak i Resmed’u z ust konkurenta. Wśród profesjonalistów są oczywiście sympatie rozłożone w stronę jednej czy drugiej firmy ale obie są traktowane na równi jeżeli chodzi o poziom profesjonalizmu i jakość oferowanych produktów. Co ciekawe to opinię tą potwierdzają nawet badania naukowe, w których obie firmy zawsze wiodą prym w zakresie zaawansowania algorytmów i skuteczności terapii, wyraźnie uciekając pozostałym rynkowym graczom. 

Zaczynając pojedynek nie mam pojęcia, kto go wygra- pewien jestem, że będzie on bardzo wyrównany. Będę się także starał odpowiedzieć nie tylko na pytanie które urządzenie jest lepsze ale przede wszystkim patrzył przez pryzmat różnych potrzeb użytkownika i zwracał uwagę na to czym się one od siebie różnią.

RUNDA 1- Bryła urządzenia


Oba urządzenia wyglądają nowocześnie i Wykonane są z materiałów wysokiej jakości. Philips postawił na klasyczny kolor biały,  Resmed ma elegancką wersję czarną dla panów i piękny kremowy kolor z roślinnymi motywami dla kobiet. Ze swojego doświadczenia powiem, że najbardziej podoba mi się kolor czarny… ze względów praktycznych jasna obudowa sprawdza się jednak lepiej, bo łatwiej ją znaleźć na nocnym stoliku. Mimo to, za wygląd dałbym dodatkowy punkt firmie Resmed- subiektywnie ich stylistyka jest bardziej atrakcyjna.

Wielkość urządzeń jest bardzo podobna ale widać zupełnie odmienne podejście projektantów do tematu. Resmed jest wyższy i zbudowany „na szerokość” Philips to taka niska „żaba”, która zajmuje nocny stolik na głębokość. Pomijając kwestię wyglądu to Philips jest mniej narażony na ewentualne zrzucenie z szafki. W przypadku Resmedu znalazłem w Internecie opinie osób które się na to skarżyły, chociaż powiem uczciwie, że nie widzę tego problemu, bo maszyna stoi w mojej ocenie bardzo stabilnie na nocnym stoliku.

Waga obu maszyn jest dość zbliżona. Resmed waży 1,25kg, Philips 1,33kg. Większa waga zapewne jest plusem dla codziennej stabilności ale przeszkadza gdy chcemy podróżować ze swoją maszyną. Philips jest zaprojektowany w taki sposób, że można szybko odmontować nawilżacz i tym samym szybko zrobić z niego bardziej kompaktową i lżejszą wersję. W przypadku Resmed konieczne jest zamontowanie w miejscu nawilżacza specjalnej „zaślepki” i niektórzy użytkownicy skarżyli się na jej brak w zestawie. Ja ją jednak znalazłem w pudełku, więc najwyraźniej w Polsce nie powinniśmy mieć z tym problemu (nie mniej warto na to zwrócić uwagę przy zakupie).

Ułożenie klawiszy zdecydowanie lepsze jest w Dreamstation. Ogromny klawisz włącz/wyłącz i obok dedykowany dla rampy. Obsługujemy je bezwzrokowo. W AirSense znajdziemy też dwa klawisze- na górze wyłącznik (niestety dużo mniejszy), a na przednim panelu przycisk „home” ułatwiający nawigację. Resmed wygrywa przyciemnianym wyświetlaczem- ten w Philips potrafi użytkownikowi „wypalić oczy” w nocy.

Werdykt: Najbardziej sprawiedliwy będzie chyba remis- ze wskazaniem, że Resmed nieco lepiej wygląda, a Philips położył większą wagę na funkcjonalność.

RUNDA 2- Nawilżacz


Nawilżacz to jak dla mnie niezmiernie ważna część każdego CPAP’u. Jest ona kluczowa dla komfortu samego snu ale także codziennego użytkowania maszyny. Zaskakujące jest to, jak bardzo różni się podejście różnych producentów do tego samego- pozornie prostego- zagadnienia.

Co jest w nawilżaczu najważniejsze? Po pierwsze musi być być wydajny, po drugie funkcjonalny i łatwy w utrzymaniu czystości, po trzecie odporny na uszkodzenia. Zacznijmy może od wydajności. Żadne z testowanych urządzeń nie miało z tym problemu. Konstrukcja jednak wydaje się być lepsza w Resmed dzięki temu, że grzejna jest cała spodnia powierzchnia nawilżacza i pozwala nalać do zbiornika aż 380ml wody, podczas gdy w Philipsie jest to maksymalnie 300ml. Zdarzało mi się w zimę, że po drugiej nocy w zbiorniku zostawało niewiele wody. W każdym z urządzeń wodę należy dolewać co najmniej raz na dwa dni i to jest OK, mając na uwadze konieczność wymiany wody i potrzebę oczyszczenia zbiornika.

Kwestie wygody czyszczenia nawilżacza są dla mnie chyba najważniejsze. W końcu tą czynność będziemy wykonywać 3-4 razy w tygodniu przez następne lata… W przypadku Philipsa wyciągamy tylko „miseczkę” na wodę, której czyszczenie jest bardzo proste, a dzięki prostej konstrukcji nie sposób jej uszkodzić. W Resmedzie wyciągany jest w zasadzie cały nawilżacz (zostaje tylko grzałka) i niestety te rozwiązanie odpowiada mi nieco mniej. Pewnie mycie całości jest uzasadnione kwestiami higieny ale na pewno jest to rozwiązanie sprzyjające ewentualnym uszkodzeniom zbiornika (szczególnie obawiałbym się o zawiasy i plastikową wkładkę z uszczelką). Resmed przegrywa też jedną drobną „niedoróbką”. Na dolnej powierzchni zbiornika istnieje wolna przestrzeń pomiędzy plastikiem i metalową podstawą, do której podczas mycia dostaje się woda. Po jakimś czasie spodziewam się w tym miejscu mało estetycznego nalotu z kamienia i resztek mydła. Nie sposób będzie tego wyczyścić (nie wpływa na to funkcjonalność, tylko estetykę).

Resmedowi trzeba jednak zwrócić sprawiedliwość, że wygrywa możliwością kontroli poziomu wody w zbiorniku, nie ma konieczności otwierania obudowy w tym celu jak w Philips. Samo wkładanie zbiornika z wodą do urządzenia jest też dużo łatwiejsze, chociaż nieco więcej zachodu kosztuje samo dolanie wody (należy wcześniej wyciągnąć zbiornik). Producent tłumaczy to zmniejszeniem ryzyka zalania urządzenia podczas tej czynności. Oba urządzenia są dobrze zabezpieczone przed wylaniem wody np. w przypadku zrzucenia urządzenia z szafki nocnej (zalanie elektroniki to jedna z najczęściej zdarzających się awarii!), nieco bardziej jednak ufam w tej kwestii rozwiązaniu Resmed- chociażby dzięki temu, że można łatwo przetestować szczelność zbiornika przy jego myciu, a Philipsowi zostaje nam po prostu zaufać. 

Jeżeli chodzi o samo sterowanie nawilżaczem, to w jednym i drugim urządzeniu na pierwszy rzut oka wygada to podobnie, poza tym, że Resmed ma funkcję "AUTO", która utrzymuje optymalne wg producenta 85%/27 stopni Celsjusza. Głębsza analiza pokazuje nam jednak, że nieco bardziej zaawansowany jest tutaj Philips, ponieważ potrafi utrzymać wilgotność względną (dostosowaną do temperatury i wilgotności w pomieszczeniu). Resmed operuje tylko na wartościach względnych. Warto przy tym powiedzieć, że to ma znaczenie tylko i wyłącznie gdy nie stosujemy podgrzewanego przewodu powietrznego, który tym samym jest obowiązkowym zakupem dla AirSense. Na plus dla Resmed działa to, że publikują szczegółowe tabele opisujące działanie nawilżacza w zadanych temperaturach. W przypadku Dreamstation trochę musimy się domyślać jaka wilgotność jest na danym ustawieniu i zdawać się na własne odczucia. 


Werdykt: Po raz kolejny widać, że Philips wygrywa rozwiązaniami wpływającymi na codzienną funkcjonalność (łatwość czyszczenia czy dolewania wody), a Resmed wyróżnia się „gadżetami” takimi jak schładzanie/osuszanie czy podgląd ilości wody w zbiorniku. Punkt przyznaje jednak Philipsowi za funkcje względnego nawilżania, co pozwala na wykorzystanie nawilżacza z nieogrzewaną rurą. Takie rozwiązanie całkiem dobrze sprawdza się w lato, gdy temperatura w sypialni jest ponad 23 stopnie, a wilgotność powietrza w pomieszczeniu duża. 

Jeżeli chcesz być informowany o nowych artykułach śledź nasze profile na Facebook i Twitter,

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.